sobota, 22 grudnia 2007

Święta=porządki???

Święta idą, wszyscy się cieszą a ja już mam dość.
I wszystko przez te porządki! Kto to w ogóle wymyslił, że na święta musi byc czysto w domu? Pewnie jakiś arystokrata, który miał armię pokojówek i tym podobnych służących.
Ja sprzątac nie bedę! No przynajmniej nie dziś. Zbuntowałam się przeciwko porządkowi w moim pokoju. Po co mam udawać coś, czego tak na prawdę nigdy nie ma?
Do tego Cześ mnie wkurzył i już w ogóle na nic nie mam ochoty. Albo inaczej. Jest parę rzeczy, na które może i mam ochotę. To inna bajka i tego tutaj rozstrzygac nie będę, bo za dużo pisania.
Aktualnie nie mam ochoty na nic, co wymaga myślenia, pocenia się i wykłucania z Czesiem.
To ja chyba pójdę spać:P

I "...czemu Cie nie ma na odległość ręki?"

NIECH ŻYJA ŚWIĘTA!!!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Relax, Paciu. Te święta u wielu owocują złym humorem chociażby chwilowym. :):*

Anonimowy pisze...

To my chyba możemy jakiś klub założyć, w ogóle jak widziałam wczorajsze opisy, to te przedświęta to jakaś kicha jest a nie radość w sercach itd. ;)
Ale mi już jest wiele lepiej :):*