Sto i dwieście lat mnie tutaj nie było...
Przez wakacje troszkę się działo. To tak szybko przedstawię:
->obóz
->kajaki
-> Gdańsk
-> spontaniczne wypady tu i tam:)
i wszystko po to, zeby mieć jeszcze miesiąc wakacji :D
Wakacje owe spędzę troszkę na Ukrainie a troszke tutaj u nas na Kudłaczach i w ogóle...A najbardzie to za Niemcową tęsknie...
Jesień idzie, góry czekaja :)
:*:*
środa, 3 września 2008
czwartek, 26 czerwca 2008
Są są są!!!
Tak moi mili skończyłam ten długi aczkolwiek szybko mijający rok akademicki!!!
Wakacje, wakacje mam i nie zawacham sie ich uzyc. Jak wiecie, bedzie oboz i kajaki i UKRAINA :D i to wszystko teraz, juz za parę chwil. Ach ach ach.
Jedyne wspaniałe, niepowtarzalne, doskonałe, genialne, boskie, urocze, cudowne, moje ulubione wakacje!!!
Nie zgadzam sie na narzekanie, choroby, zimno, kłótnie, niedopowiedzenia, niesprawiedliwości, przykrości i wszystkie złe rzeczy, które człowiek sobie sam na głowe zwala przez głupotę!!!
Tęsknic będę za Syrokomlą naturalnie. Za dziecinnym Danielem, Emilia przypalającą ścierki i Ofwcą, której zazwyczaj nie było, ale jak była to intensywnie :D
Za zapachem bukszpanu w naszym instytucie, kocimi łbami na Jagiellońskiej, wciąz czerwonymi światłami przy filharmonii i brakiem koszyczków w Jubilacie... Ale to wszystko wroci. I pewnie będę miała tego dość, ale to w następnym odcinku :)
Wakacje, wakacje mam i nie zawacham sie ich uzyc. Jak wiecie, bedzie oboz i kajaki i UKRAINA :D i to wszystko teraz, juz za parę chwil. Ach ach ach.
Jedyne wspaniałe, niepowtarzalne, doskonałe, genialne, boskie, urocze, cudowne, moje ulubione wakacje!!!
Nie zgadzam sie na narzekanie, choroby, zimno, kłótnie, niedopowiedzenia, niesprawiedliwości, przykrości i wszystkie złe rzeczy, które człowiek sobie sam na głowe zwala przez głupotę!!!
Tęsknic będę za Syrokomlą naturalnie. Za dziecinnym Danielem, Emilia przypalającą ścierki i Ofwcą, której zazwyczaj nie było, ale jak była to intensywnie :D
Za zapachem bukszpanu w naszym instytucie, kocimi łbami na Jagiellońskiej, wciąz czerwonymi światłami przy filharmonii i brakiem koszyczków w Jubilacie... Ale to wszystko wroci. I pewnie będę miała tego dość, ale to w następnym odcinku :)
Zdjęcie wykonał Muppet i mam nadzieje, ze się nie obrazi. Urzekło mnie. Jest takie stare i przepalone chyba, ale wakacyjne...(tata mój w tle).Kochane wakacje - WITOJCIE, HEJ!!!
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Panna Słomiana
Raz na ludowo za mną. Teraz tylko czekamy na wyniki i na czwaretek, brr.
Wy już macie wakacje i jest Wam dobrze, bo gorąco...
Pociąg z Przemyśla do Świnoujścia też już odjechał i tęskno jakoś się zrobiło. Kacper, czemu zapomniełeś mi bilet kupić???
Lato mamy najprawdziwsze pod słońcem. Takie z temperaturami powyżej 30, duchotą, potem, gołymi klatami w lanssamochodach i zagrozeniem pożarowym w lasach.

A w lecie jak to w lecie...wielkie plany nic nie robienia czas zacząć :D
:*:*
Wy już macie wakacje i jest Wam dobrze, bo gorąco...
Pociąg z Przemyśla do Świnoujścia też już odjechał i tęskno jakoś się zrobiło. Kacper, czemu zapomniełeś mi bilet kupić???
Lato mamy najprawdziwsze pod słońcem. Takie z temperaturami powyżej 30, duchotą, potem, gołymi klatami w lanssamochodach i zagrozeniem pożarowym w lasach.
A w lecie jak to w lecie...wielkie plany nic nie robienia czas zacząć :D
:*:*
piątek, 20 czerwca 2008
?
Cały Świat.
60 pytań.
60 minut.
300 podpowiedzi.
i tylko 60 jest poprawnych...
jak sie w tym połapać...
skąd wiedzieć, czy zaznaczam poprawna...
Świat jest taki wielki a ja taka malutka...
60 pytań.
60 minut.
300 podpowiedzi.
i tylko 60 jest poprawnych...
jak sie w tym połapać...
skąd wiedzieć, czy zaznaczam poprawna...
Świat jest taki wielki a ja taka malutka...
czwartek, 19 czerwca 2008
Uwiera
Dawno tu nie zaglądała, ale wszsystko jest w porządku.
Dobra, sklamałam. COŚ mnie uwiera...To duze dwutygodniowe COŚ... Uwiera mnie w lewy bok i w prawy bok. Najczęściej uwiera mnie w prawym oku. Wtedy robi się czerwone. Oko, nie uwierające COŚ. Bez TEGO zycie byłoby cu-do-wne.
O.K. nie tylko TO mnie uwiera.
Bywają ludzie, którzy uwieraja. To smutne, bo kazano nam kochac ludzi, a oni uwierają. Często. No, może czasami. Niektórzy częściej. Ostatnio częściej, ale nauczyłam sie ignorować owe uwieranie.
Już niedługo obóz i tym się teraz trzeba intensywnie zająć. Już sie zajmuję...Będzie bollywood, może plaża i kolacje...

"Raduje się serce, raduje się dusza! W Szklanej Hucie..." kto dokończy??;>
Dobra, sklamałam. COŚ mnie uwiera...To duze dwutygodniowe COŚ... Uwiera mnie w lewy bok i w prawy bok. Najczęściej uwiera mnie w prawym oku. Wtedy robi się czerwone. Oko, nie uwierające COŚ. Bez TEGO zycie byłoby cu-do-wne.
O.K. nie tylko TO mnie uwiera.
Bywają ludzie, którzy uwieraja. To smutne, bo kazano nam kochac ludzi, a oni uwierają. Często. No, może czasami. Niektórzy częściej. Ostatnio częściej, ale nauczyłam sie ignorować owe uwieranie.
Już niedługo obóz i tym się teraz trzeba intensywnie zająć. Już sie zajmuję...Będzie bollywood, może plaża i kolacje...

"Raduje się serce, raduje się dusza! W Szklanej Hucie..." kto dokończy??;>
wtorek, 3 czerwca 2008
Krew
Właśnie odebrano mi mililitry krwi i nic by w tym nie było, gdyby nie to że odwiedziłam "mój" szpital. To ten, którego zdjęcie jest w I notce... Spędziłam tam prawie 4 tygodnie "najdłuższych wakacji życia". Czy było mi tam źle? Wlaściwie to nie. Mile wspominam rehabilitacje i panie z pokoju i większośc pracowników...nawet jedzenie nie było najgorsze. Tam było troszkę jak w sanatorium. Teraz tylko od czasu do czasu musze tam powracać w celach kontrolnych:)
A to nasz mieszkaniowy grejpfrut reggaeowy:)
Dziś wszyscy mocno trzymamy kciuki za Hawijera, drogiego i bliskiego memu sercu:*:*W niedziele jak wiemy odbył się V Harcerski Dzień Dziecka. Jak co roku moim zadaniem było prowadzenie całej imprezy i karaoke. Tutaj na blogu pochwalić chciałam Daniela naszego, który odwalił kaaaawal dobrej roboty podczas przygotowań i na prawdę się staral i wszystko wypaliło super:):* Słonce świecilo, dzieci dopisały i tylko szkoda, że dzień dziecka jest raz w roku.
Ja tez zostalam obdarowana i bardzo bardzo dziękuję za mój mydlany prezent :*:*
Teraz zostalo juz tylko wspomnieć, że wakacje idą a przed nimi sesja(ble)...
I podziękowania dla Mirabellki mej, która mnie poprowadziła podczas mojej pierwszej przejażdżki na koniu...:*:*
wtorek, 27 maja 2008
Skwar
W calej Polsce nauczyciele strajkują a w Polsce południowej z tej okazji zapanował upał!
Wreszcie, nareszcie! Nie mogłam się juz doczekać!!!
Prezent to dla wszystkich stęsknionych słońca, gorąca i przechodniów w strojach typu mini.

Ach...sesja idzie czas rozgrzać mózgi ;):*
Buziaki dla wszystkich leniuszków dzisiejszych :*
Wreszcie, nareszcie! Nie mogłam się juz doczekać!!!
Prezent to dla wszystkich stęsknionych słońca, gorąca i przechodniów w strojach typu mini.
Ach...sesja idzie czas rozgrzać mózgi ;):*
Buziaki dla wszystkich leniuszków dzisiejszych :*
poniedziałek, 19 maja 2008
Dziś
Dzis deszcz, ale nie o tym chciałam pisać.
Chciałam napisać i napiszę, że nie ma nic bardziej szczerego na świecie niż uśmiechy niepełnosprawnych i za to ich uwielbiam. Oni nie okazują uczuć tak sobie, oni je okazuja po prostu, prawdziwie. Organizacja im zabawy i zadań jest niesamowicie satysfakcjonujące. Moglam stac 3 godziny w pełnym słońcu i gotowac się wprost, ale dało mi to mnóstwo radości. Brakowało mi tylko moich chłopaków...może kiedy indziej.
Myślę, że każdy człowiek powinien chociaż raz w swoim życiu uczestniczyć w zajęciach z takimi ludźmi w ramach terapii. Oni cieszą się zyciem mimo, ze są niewidomi, głuchoniemi, kalecy. Przy nich czuję jak wiele dostałam i jak wiele mogę im dać. Wszystkie emoludziki powinni zaopiekowac się kimś takim. Zobaczyliby wtedy, ze zycie jest niesamowicie piękne i dostali tak duzo dobrego od "losu".
Mam nadzieję, ze kiedyś ktoś zaprowadzi Was do takich ludzi i pokaże Wam, jakimi szczęściarzami jesteście...
Chciałam napisać i napiszę, że nie ma nic bardziej szczerego na świecie niż uśmiechy niepełnosprawnych i za to ich uwielbiam. Oni nie okazują uczuć tak sobie, oni je okazuja po prostu, prawdziwie. Organizacja im zabawy i zadań jest niesamowicie satysfakcjonujące. Moglam stac 3 godziny w pełnym słońcu i gotowac się wprost, ale dało mi to mnóstwo radości. Brakowało mi tylko moich chłopaków...może kiedy indziej.
Myślę, że każdy człowiek powinien chociaż raz w swoim życiu uczestniczyć w zajęciach z takimi ludźmi w ramach terapii. Oni cieszą się zyciem mimo, ze są niewidomi, głuchoniemi, kalecy. Przy nich czuję jak wiele dostałam i jak wiele mogę im dać. Wszystkie emoludziki powinni zaopiekowac się kimś takim. Zobaczyliby wtedy, ze zycie jest niesamowicie piękne i dostali tak duzo dobrego od "losu".
Mam nadzieję, ze kiedyś ktoś zaprowadzi Was do takich ludzi i pokaże Wam, jakimi szczęściarzami jesteście...
poniedziałek, 12 maja 2008
Pojuwenaliowo
Wszystko narazie minęło...


Kraków zamienił się na tydzień w miasto studenckie, to wszyscy wiemy. Dzięki temu polubiłam to miasto:)
Koncerty juwenaliowe są jak wielkie pikniki. Wszyscy wydają się znać i bez problemu można bawić sie ze wszystkimi.
Wtorkowe Vavamuffin a dla mnie przede wszystkim East West Rockers naturalnie zawładnęli moim sercem. Środa...yyy...a tak, impreza etnoloska na Ruczaju :)
W czwartek był Nowy Sącz i cudowny wprost skansen. Polecam odwiedziny wszystkim, którzy lubią stare chatki, dworki, zapach skansenu i spróchniałego drewna. Po powrocie sił straczyło mi tylko na zakupy w ciuchlandzie:)
Piątek od rana spedzony z ekipą szaloną jak sanki w maju :D Juwenalia pełna parą. Kolorowód pełen na prawdę kolorowych ludzi. Odwiedziny w prezentkach, Nowy Kuzyn, wszystko w pędzie i tłumie studentów.
Po południu zaczęło się od Skangura - suuuper zespół i suuuper skakanie w trawie. Spotkanie z Pawełkiem i w ogóle na Bloniach cudnie było. Potem Ira. Wieczorem Krywań. Znów wyskakałam się jak szalona i bardzo mi się podobał ich koncert. Są zabawni i powalający.
Potem jak juz padłam do łózka tak wstalam rano i koniec.
Juwenalia sa fajne, każdy Wam to powie.
A kto nie skacze, ten z AGH :P
:*:*
poniedziałek, 5 maja 2008
A teraz Maj dokoła Maj...
Mai się za oknem i dobrze tak bardzo jest i to ciepło przez ściany kamienicy przenika...
Weekend spędzony w Karczmie Miłkowskiej. Bardzo dobrze mi zrobił taki weekend kursowy z obcymi, dalekimi, nowymi ludźmi. Podbudował troszkę moją samoocenę i wiarę w to, że gdzieś są jeszcze fajni harcerze. Nie znaczy to oczywiście, że w Myślenicach nie ma. W Myślenicach są, ale inni. Mi brakuje właśnie takich ostrowieckich, grających na gitarze i wciąż zaczepiających harcerzy:)
Wróciłam do Krakowa i wreszcie jest tak jak lubię. Kraków zazielenił sie i ogrzał. Na plantach pod parasolem z kasztanów jest przytulnie i chce się spacerować...
A jutro? a jutro to juvenalia i cudnie będzie, że ach ach...
Majowy Kraków... nioch nioch...;):*
Weekend spędzony w Karczmie Miłkowskiej. Bardzo dobrze mi zrobił taki weekend kursowy z obcymi, dalekimi, nowymi ludźmi. Podbudował troszkę moją samoocenę i wiarę w to, że gdzieś są jeszcze fajni harcerze. Nie znaczy to oczywiście, że w Myślenicach nie ma. W Myślenicach są, ale inni. Mi brakuje właśnie takich ostrowieckich, grających na gitarze i wciąż zaczepiających harcerzy:)
Wróciłam do Krakowa i wreszcie jest tak jak lubię. Kraków zazielenił sie i ogrzał. Na plantach pod parasolem z kasztanów jest przytulnie i chce się spacerować...
A jutro? a jutro to juvenalia i cudnie będzie, że ach ach...
Majowy Kraków... nioch nioch...;):*
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Splot dusz
Splecione dłonie staruszków są takie ciepłe i pełne miłości. Uwielbiam patrzeć na rozpromienionych, wiecznie zakochanych w sobie pomarszczonych ludzi. Wydają się tacy młodzi spacerując za rękę z milością swojego życia...
Splecione dusze ludzi wierzących w miłość do końca...
środa, 23 kwietnia 2008
Gorce
To takie cudowne miejsce, w którym zakochałam się jakiś czas temu i wciąz chcę do niego wracać.
W ostatni weekend odkryłam kolejne zatykające dech w piersiach zakątki tej uroczej części beskidów. Hawiarska Koliba. Na pewno każdy z Was słyszał. Nieliczni tylko byli tam. Ja byłam...i zabiorę Was tam na pewno.
Na Rajdzie Poyapowym było ciekawie. W sobotę sympatycznie, mimo ze mokro bardzo.
Wracając do piątku...zrobiłam sobie samotną wycieczkę z Rabki na Maciejową. Polecam samotność. Czasem jest to potrzebne...
W sobotę zrobiłam, jak na moje kolana, potężną trasę! A wieczorem wygralam chusteczkę Yapową w konkursie. Tak tak zajęliśmy ostatnie miejsce:P
Poza tym, dałam się przekłóć - operatorowi igły serdecznie dziękuję, że mnie nie zabił i że nawet bardzo nie bolało;) Zatem mam ponownie dwie dziurki i nie zawacham sie uch użyć :D
Pozdrowienia i buziaki dla Rajdowców i dla gimnazjalistów, coby wytrwali w oczekiwaniach na wyniki :):*:*:*
W ostatni weekend odkryłam kolejne zatykające dech w piersiach zakątki tej uroczej części beskidów. Hawiarska Koliba. Na pewno każdy z Was słyszał. Nieliczni tylko byli tam. Ja byłam...i zabiorę Was tam na pewno.
Na Rajdzie Poyapowym było ciekawie. W sobotę sympatycznie, mimo ze mokro bardzo.
Wracając do piątku...zrobiłam sobie samotną wycieczkę z Rabki na Maciejową. Polecam samotność. Czasem jest to potrzebne...
W sobotę zrobiłam, jak na moje kolana, potężną trasę! A wieczorem wygralam chusteczkę Yapową w konkursie. Tak tak zajęliśmy ostatnie miejsce:P
Poza tym, dałam się przekłóć - operatorowi igły serdecznie dziękuję, że mnie nie zabił i że nawet bardzo nie bolało;) Zatem mam ponownie dwie dziurki i nie zawacham sie uch użyć :D
Pozdrowienia i buziaki dla Rajdowców i dla gimnazjalistów, coby wytrwali w oczekiwaniach na wyniki :):*:*:*
wtorek, 15 kwietnia 2008
Hipoteza ma to do siebie...
...ze jest hipotezą. A hipotezy i plany są po to, zeby je zmieniać:)
Miałam sie uczyć w czasie wolnym, ale wybrałam piknik z moją syrokomlańską rodzinką i było fan-ta-sty-cznie!!!
Emi juz opisała, ale jakby ktoś nie wchodzil na jej bloga, to wspomnę, ze jedliśmy lody(po dlugiej dyskusji nad smakiem), lezelismy sobie na kocyku, grzaliśmy sie, robiliśmy krakowskie zdjęcia...
Złapał nas deszcz, a ze ja rosnąć nie chcę to uciekliśmy pod most Dębnicki i tam kontynuowalismy zabawę w duże dzieci(ja w małe). Potem był już shau ciau na wałach i pełno PYSZNEJ zabawy :D
I kupiłam sobie sukienkę. Emi kiedys zrobi mi sesję to zobaczycie mnie w sukience;)
I przemeblowanie na Syrokomli nastąpiło. Strasznie duzo się dzieje...
Właśnie sobie uświadomiłam, ze o Gorcach nic nie pisalam. W niebie byłam i bylo niebiańsko. Za to niebo dziękuję Zuzi(bardzo, bo siusiała ze mną przy niedźwiedziu), Dominikowi, Bajboczkowi słodkiemu naszemu i Panu Srokowskiemu:*
Za tydzień, a wlaściwie za 3 dni znów w Gorce. Nioch nioch :D
No to już :*
Miałam sie uczyć w czasie wolnym, ale wybrałam piknik z moją syrokomlańską rodzinką i było fan-ta-sty-cznie!!!
Emi juz opisała, ale jakby ktoś nie wchodzil na jej bloga, to wspomnę, ze jedliśmy lody(po dlugiej dyskusji nad smakiem), lezelismy sobie na kocyku, grzaliśmy sie, robiliśmy krakowskie zdjęcia...
Złapał nas deszcz, a ze ja rosnąć nie chcę to uciekliśmy pod most Dębnicki i tam kontynuowalismy zabawę w duże dzieci(ja w małe). Potem był już shau ciau na wałach i pełno PYSZNEJ zabawy :D
I kupiłam sobie sukienkę. Emi kiedys zrobi mi sesję to zobaczycie mnie w sukience;)
I przemeblowanie na Syrokomli nastąpiło. Strasznie duzo się dzieje...
Właśnie sobie uświadomiłam, ze o Gorcach nic nie pisalam. W niebie byłam i bylo niebiańsko. Za to niebo dziękuję Zuzi(bardzo, bo siusiała ze mną przy niedźwiedziu), Dominikowi, Bajboczkowi słodkiemu naszemu i Panu Srokowskiemu:*
Za tydzień, a wlaściwie za 3 dni znów w Gorce. Nioch nioch :D
No to już :*
czwartek, 10 kwietnia 2008
Semiotyka ciała
W ramach studiowania etnologii i przekazywania zdobytej wiedzy dalej, ogłaszam ze jeśli kobieta podczas stosunku wstrzyma oddech nie zajdzie w ciążę. Taki nowoczesny starodawny środek antykoncepcyjny:) Takie i podobne ciekawostki możecie przeczytać w książce "Żyć aby żyć", (czyli ksiazka o zyci) i we "Wstępie do nosologii" autorstwa doktora Libery.
Poza tym o ciele mogę powiedzieć tyle, że lubi byc pełne...tzn napelnione czymś smacznym i tu polecam schab z szparagą i makaronem:)
Ciało lubi być dobrze nagrzane. Pomóc może kwietniowe Słońce, nawet to krakowskie.
A w ramach rozruszania ciałka korzystny będzie wieczór w gronie kolezanek, gdzieś w krakowskich kamienicach :)
Sen? Raz w tygodniu mozna sobie odpuścić, jutro w końcu wolny piątek. Tak, mam juz weekend drodzy moi:)A mam jeszcze niespodziankę. Wiedzieliście, że faceci tez mają macicę? Ja nie wiedziałam, ale już wiem. Mają. I podobnie jak u kobiet mieści się, gdzieś w okolicach żołądka i ma ksztalt zbliżony do zaby. Nie próbujcie jej uderzać, bo zacznie wędrować a wtedy boli.
I jeszcze cytat z Picass'a:"Ty i ja[o zonę jego chodziło] mamy duze uszy. Wiesz co to znaczy? To znaczy, ze będziemy zyc wiecznie, jak słonie."
:):*
Dane zawarte w powyższym poście to mądrości ludowe, raczej nie stosujcie ich bez obecności doroslych;)
Poza tym o ciele mogę powiedzieć tyle, że lubi byc pełne...tzn napelnione czymś smacznym i tu polecam schab z szparagą i makaronem:)
Ciało lubi być dobrze nagrzane. Pomóc może kwietniowe Słońce, nawet to krakowskie.
A w ramach rozruszania ciałka korzystny będzie wieczór w gronie kolezanek, gdzieś w krakowskich kamienicach :)
Sen? Raz w tygodniu mozna sobie odpuścić, jutro w końcu wolny piątek. Tak, mam juz weekend drodzy moi:)A mam jeszcze niespodziankę. Wiedzieliście, że faceci tez mają macicę? Ja nie wiedziałam, ale już wiem. Mają. I podobnie jak u kobiet mieści się, gdzieś w okolicach żołądka i ma ksztalt zbliżony do zaby. Nie próbujcie jej uderzać, bo zacznie wędrować a wtedy boli.
I jeszcze cytat z Picass'a:"Ty i ja[o zonę jego chodziło] mamy duze uszy. Wiesz co to znaczy? To znaczy, ze będziemy zyc wiecznie, jak słonie."
:):*
Dane zawarte w powyższym poście to mądrości ludowe, raczej nie stosujcie ich bez obecności doroslych;)
wtorek, 8 kwietnia 2008
Panna z mokrą głową
Życie toczy wielki krąg... wiosna, lato, jesień, zima(nic mi sie nie przypomina).

Ja wciąz o tej wiosnie, bo nie mogę się nią nacieszyć...
Na ulicach robi się kolorowo od "rurek" i płaszczyków. Trawa na plantach razi zielenią i nie widać koloru świateł, bo Słońce na to nie pozwala.
Samochody na ulicach przybrały wiosenne kolorki i tulipany z każdym dniem są tańsze.
Kazdy nowy dzień przynosi mi niespodzianki. Pamiętają nieliczni jak było w piątek na odprawie? No niesamowite rzeczy się działy i było sympatycznie!!
Możliwe, że pojedziemy do Szklanej Huty...ach...to były czasy. Naście lat, szalone dni i szalone noce. Plaża, morze, lasy, jezioro, muzyka, Grecja, Wawer... Pamietacie? Ja nigdy nie zapomnę!
I bardzo, bardzo, baaardzo chcę tam jechać i powspominać sobie na miejscu.
I chcę wreszcie w góry! Tęsknie, tak bardzo za nimi tęsknie. Za tą ciszą, spokojem, zapachem mokrej kory i dymu i za spiewem ptaków i wiatru...
czwartek, 3 kwietnia 2008
Trzcina
Najwyzsza pora coś napisać, mimo ze się nie upominacie wcale :)
Powiem Wam, że w swoim całym strachu o wszystko jestem szczęśliwa... Mimo wszystko i całą dobę, wreszcie:)
Jak ktoś nie wie, o co boi sie kobieta to niech obejży sobie DD...Baby bardzo ładnie ubrała w slowa mój strach.
Tydzień mija cudownie wprost. Udany biwak z kochaną drużyną i jeszcze kochańszymi Przybocznymi:* Częsty brak zajęć, kino domowe w wydaniu bollywood'owo-edukacyjnym, czekolada w Prowincji, teatr i te wszystkie przyjemne rzeczy, które każdego studenta życiu spotykają...:):*
Polecam: Juno, Don'a, Szalona nożyczki, Testosteron i pobudki skoro świt(miesiąc nieistotny)....
:*:*
Powiem Wam, że w swoim całym strachu o wszystko jestem szczęśliwa... Mimo wszystko i całą dobę, wreszcie:)
Jak ktoś nie wie, o co boi sie kobieta to niech obejży sobie DD...Baby bardzo ładnie ubrała w slowa mój strach.
Tydzień mija cudownie wprost. Udany biwak z kochaną drużyną i jeszcze kochańszymi Przybocznymi:* Częsty brak zajęć, kino domowe w wydaniu bollywood'owo-edukacyjnym, czekolada w Prowincji, teatr i te wszystkie przyjemne rzeczy, które każdego studenta życiu spotykają...:):*
Polecam: Juno, Don'a, Szalona nożyczki, Testosteron i pobudki skoro świt(miesiąc nieistotny)....
:*:*
wtorek, 25 marca 2008
Dżu-dżu
Myślę sobie, że wiosna jest po to, żeby ją sobie wyczarować...
I ja sobie tak czaruję. Znalazłam ją wczoraj w takiej mojej nowej muzyce, którą sobie w Internecie znalazłam i zamieściłam tutaj, żebyście też mogli poczarować:)
Dziś wyczarowałam ją sobie w pysznej herbatce z cytryną dla robotników. Jakich robotników? No tatusia, braciszka i kuzynka, bo oni mi pokój robią...kiedyś Wam pokażę. Będzie salon i dwa pokoje i nawet łazienka. Taka maciupka, dla maciupkiej PULINKI(mnie).
I tak się rozpędziłam, że poczarowałam ją w kremie truskawkowym...
Wątpicie w czary-mary? A jak myślicie, kto wyczarował Mariolce biedronkę we śnie?
Biedronka była z okazji imienin, bo dziś MARIOLI jest!! Kochana moja Mariolko Crejzolko, sto gigantycznych biedronek na każdą senną noc:*:*
I czaruję dalej...
I dziś nie patrzę na śnieg. Patrzę na zielone plamy trawy i widzę wiosnę. I wiosnę mam w głowie. Wyczarowałam ją sobie...
O Yapie nic. Specjalnie dla Groszka. :*:* Chciałam malutkimi, bo ostatni bedą pierwszymi, ale na zyczenie zmienię... Specjalnie dla GROSZKA notka wiosennotematyczna :):*
I ja sobie tak czaruję. Znalazłam ją wczoraj w takiej mojej nowej muzyce, którą sobie w Internecie znalazłam i zamieściłam tutaj, żebyście też mogli poczarować:)
Dziś wyczarowałam ją sobie w pysznej herbatce z cytryną dla robotników. Jakich robotników? No tatusia, braciszka i kuzynka, bo oni mi pokój robią...kiedyś Wam pokażę. Będzie salon i dwa pokoje i nawet łazienka. Taka maciupka, dla maciupkiej PULINKI(mnie).
I tak się rozpędziłam, że poczarowałam ją w kremie truskawkowym...
Wątpicie w czary-mary? A jak myślicie, kto wyczarował Mariolce biedronkę we śnie?
Biedronka była z okazji imienin, bo dziś MARIOLI jest!! Kochana moja Mariolko Crejzolko, sto gigantycznych biedronek na każdą senną noc:*:*
I czaruję dalej...
I dziś nie patrzę na śnieg. Patrzę na zielone plamy trawy i widzę wiosnę. I wiosnę mam w głowie. Wyczarowałam ją sobie...
O Yapie nic. Specjalnie dla Groszka. :*:* Chciałam malutkimi, bo ostatni bedą pierwszymi, ale na zyczenie zmienię... Specjalnie dla GROSZKA notka wiosennotematyczna :):*
sobota, 22 marca 2008
Koszyczek
Do mojego koszyczka wsadzam każdy dzień roku. Codziennie na swojej drodze spotykam cuda. Na świecie dzieją się niezwykłe rzeczy i ja wszystko to do mojego koszyczka wrzucam dziś.
Jak sie to wszystko poświęci, to w przyszłym roku lepsze będzie...
Każdą głupotkę i kłótnię i niejasności też wsadzę do mojego koszyczka, żeby się więcej się nie powtórzyły...
I każdy szcześliwy dzień i wspomnienie, żeby się pomnażały, żebym nigdy nie zapomniała...
A wszystkim kochanym Kurczakom życzę Wesołych Świąt, smacznego śniadanka a Pannom, żeby zostały dosczętnie zlane wodą, bo to dobrze wróży;):*
Jak sie to wszystko poświęci, to w przyszłym roku lepsze będzie...
Każdą głupotkę i kłótnię i niejasności też wsadzę do mojego koszyczka, żeby się więcej się nie powtórzyły...
I każdy szcześliwy dzień i wspomnienie, żeby się pomnażały, żebym nigdy nie zapomniała...
A wszystkim kochanym Kurczakom życzę Wesołych Świąt, smacznego śniadanka a Pannom, żeby zostały dosczętnie zlane wodą, bo to dobrze wróży;):*
wtorek, 18 marca 2008
PoYapowane
Zebrałam się wreszcie do kupy i teraz coś do Was napiszę!
Yapa=3 dni z minimalną ilością snu i maxymalna ilością dobrej zabawy!
Yapa=szalona noc na Syrokomli
Yapa=szalona podróż pociągiem z pięcioma szalonymi facetami, sorry z sześcioma. Zapomniałabym o Bobie:)
Yapa=poszukiwanie drogi w Łodzi, ratunek rycerza Piotra, nasz ukochany DS nr 1!
Yapa=pokój 503 with Przemek Team :) tzn. Obiło sie o uszy:)
Yapa=odwiedzinny w Cotton Club
Yapa=kankan, fenomenalny koncert, kankan, tłumy na sali(choć mniejsze niż rok temu), kankan, Kuśka Sistars w doskonałej formie, kankan, fikołki w przód i w tył, kankan!
Yapa=spanie do południa i obiad w Sfinxie i herbata w Syrenie i słyszałam po raz pierwszy grę metalowego Rubensteina!
Yapa=kankan, genialny wprost koncert gwiazd takich jak Jurek Bożyk(Mam zęby w dupie), Czerwony Tulipan(nie ma słów, któreby opisały jak ta pani śpiewa), Seta(stare dobre przeboje z mojego dzieciństwa), Kabaret Smile(chyba nie muszę nic pisać), Cisza jak ta(rok temu w konkursie dziś już zasłużone gwiazdy), U Pana Boga Za Piecem(Boćki, ja ich uwielbiam), Bez Jacka(klasa proszę państwa, sama w sobie), Leszek Kopeć(Kataryniarz mnie urzekł), Grzmiąca Półlitrówa(zakręcili publicznością prawie jak KB) i Dom o Zielonych Progach - gwiazda wieczoru, choć dla mnie wszyscy ww. nimi byli na równym poziomie a może nawet wyżej!
Yapa=11 godzin koncertu w jedną noc(19.00-6.00) i pociąg 8.30 z Łodzi Kaliskiej
Yapa=pociąg z przesiadką w Zduńskiej Woli-brzydkie miasto i stacją docelową Kraków Główny
Yapa=szalony powrót do domu z niewyspanymi, szalonymi facetami. Sesja fotograficzna i w mnóstwo śmiechu z fotostory.
Yapa skończona, ale juz nidługo Rajd PoYapowy, którego już nie mogę się doczekać...ach...a za rok? A za rok znowu do Łodzi!!!
Dziękuję wszystkim Panom:Hawijerowi, Strzałce, Dominikowi, Coastkowi i Pani Sabinie za fantastyczny, jak co roku niepowtarzalny weekend:):*:*:*:*:*:*
Yapa=3 dni z minimalną ilością snu i maxymalna ilością dobrej zabawy!
Yapa=szalona noc na Syrokomli
Yapa=szalona podróż pociągiem z pięcioma szalonymi facetami, sorry z sześcioma. Zapomniałabym o Bobie:)
Yapa=poszukiwanie drogi w Łodzi, ratunek rycerza Piotra, nasz ukochany DS nr 1!
Yapa=pokój 503 with Przemek Team :) tzn. Obiło sie o uszy:)
Yapa=odwiedzinny w Cotton Club
Yapa=kankan, fenomenalny koncert, kankan, tłumy na sali(choć mniejsze niż rok temu), kankan, Kuśka Sistars w doskonałej formie, kankan, fikołki w przód i w tył, kankan!
Yapa=spanie do południa i obiad w Sfinxie i herbata w Syrenie i słyszałam po raz pierwszy grę metalowego Rubensteina!
Yapa=kankan, genialny wprost koncert gwiazd takich jak Jurek Bożyk(Mam zęby w dupie), Czerwony Tulipan(nie ma słów, któreby opisały jak ta pani śpiewa), Seta(stare dobre przeboje z mojego dzieciństwa), Kabaret Smile(chyba nie muszę nic pisać), Cisza jak ta(rok temu w konkursie dziś już zasłużone gwiazdy), U Pana Boga Za Piecem(Boćki, ja ich uwielbiam), Bez Jacka(klasa proszę państwa, sama w sobie), Leszek Kopeć(Kataryniarz mnie urzekł), Grzmiąca Półlitrówa(zakręcili publicznością prawie jak KB) i Dom o Zielonych Progach - gwiazda wieczoru, choć dla mnie wszyscy ww. nimi byli na równym poziomie a może nawet wyżej!
Yapa=11 godzin koncertu w jedną noc(19.00-6.00) i pociąg 8.30 z Łodzi Kaliskiej
Yapa=pociąg z przesiadką w Zduńskiej Woli-brzydkie miasto i stacją docelową Kraków Główny
Yapa=szalony powrót do domu z niewyspanymi, szalonymi facetami. Sesja fotograficzna i w mnóstwo śmiechu z fotostory.
Yapa skończona, ale juz nidługo Rajd PoYapowy, którego już nie mogę się doczekać...ach...a za rok? A za rok znowu do Łodzi!!!
Dziękuję wszystkim Panom:Hawijerowi, Strzałce, Dominikowi, Coastkowi i Pani Sabinie za fantastyczny, jak co roku niepowtarzalny weekend:):*:*:*:*:*:*
czwartek, 13 marca 2008
Wigilia
Wigilia dnia rozpoczęcia Yapy, czy to nie cudowne?
Dobrze, że są tacy ludzie antyemo...hihihi...there is no God...(specjalnie dla Emily:*)
To jeeeest cudowne. Trochę spraw sie namieszało, zwłaszcza choroba Ofwcy :( ale ogólnie jestem w pozytywnym Humorze :)
Katar mam, deszcz leje, czyli wszystko zgodnie z yapową tradycją:)
Ach...tak mi dzis ogólnie wesoło...
A nie, sorki zapomniałam...tak mi źle...nikt mnie nie kocha...jestem samotna...świat jest zły i smutny...dobrze mi idzie bycie emo(czyt.imoł)??
Śmiesznie jest być emo. Skomplikowane jest tylko malowanie paznokci w stylu emo, tzn na kolor czarny, smutny taki. Emo na Yapie, tego jeszcze nie było :)
Dobrze, że są tacy ludzie antyemo...hihihi...there is no God...(specjalnie dla Emily:*)środa, 12 marca 2008
A-psik
Przyznam się szczerze, nie miałam pomyslu na tytuł. Nie widzę spójności w tematach, które chcę poruszyć, więc jaki im tytuł nadać, poza jakimiś "różnościami" itp.
Zacznijmy od końca, czyli od dziś. To niesamowite, ale nasz profesor od filozofii wreszcie zaczyna być interesujący. Chwilami. Dziś machał rączkami, mówiąc ze myśli o tym, zeby rączki sie podniosły i to oznacza, że umysł współpracuje z ciałem, co jest niesamowite, bo mają zupełnie różną naturę. Mnie jednak zaciekawił tematem snu. Kartezjusz bowiem zastanawiał sie nad tym, kiedy tak na prawdę jesteśmy w stanie snu. Skąd mamy pewność, że to co uważamy za jawę nie jest czasem snem? Możliwe, że wciąż śnimy(Smutnemu ten stan się spodobał:)). W każdym bądźrazie(jak to sie kurcze pisze?) JESTEŚMY, bo czy na jawie, czy śnimy to jesteśmy.
I tu pojawi się drugie z tego tygodnia zagadnienie. Skoro jesteśmy, to KIM JESTEŚMY? W dzisiejszym świecie coraz trudniej odpowiedziec nam na to pytanie. Nawet najmłodsi maja sto milionów rol społecznych - córki, uczennicy, przewodniczącej, sopranu i lewej rozgrywającej. W tradycyjnych spolecznościach ludzie nie mieli problemu z określeniem tożsamości. Nie było i nie ma, bo takie spoleczności istnieją podzialu na role. Każdy rozpatrywany jest jako członek społeczności, kropka. Dlatego w "naszym" świecie zrodziła sie socjologi, ktora stara się na to pytanie odpowiedzieć.
KIM JESTEM? Dr. nasz uważa, że każdy powinien potrafic odpowiedzieć na to pytanie... Jest trudne, owszem. Ale spróbujcie, to może byc ciekawe doświadczenie.
Poza tym jestem chora i źle mi z tym, ale jestem twarda a nie mientka. Kupiałam cytrynę i leże w łóżku, gdzies na Władyslawa(nie Władysławie) Syrokomli. Frezje pachną i słoneczko czasem na mnie spoziera.
Gratulacje dla Urszulany mej kochanej - Mirabellki :*:*:*
Zacznijmy od końca, czyli od dziś. To niesamowite, ale nasz profesor od filozofii wreszcie zaczyna być interesujący. Chwilami. Dziś machał rączkami, mówiąc ze myśli o tym, zeby rączki sie podniosły i to oznacza, że umysł współpracuje z ciałem, co jest niesamowite, bo mają zupełnie różną naturę. Mnie jednak zaciekawił tematem snu. Kartezjusz bowiem zastanawiał sie nad tym, kiedy tak na prawdę jesteśmy w stanie snu. Skąd mamy pewność, że to co uważamy za jawę nie jest czasem snem? Możliwe, że wciąż śnimy(Smutnemu ten stan się spodobał:)). W każdym bądźrazie(jak to sie kurcze pisze?) JESTEŚMY, bo czy na jawie, czy śnimy to jesteśmy.
I tu pojawi się drugie z tego tygodnia zagadnienie. Skoro jesteśmy, to KIM JESTEŚMY? W dzisiejszym świecie coraz trudniej odpowiedziec nam na to pytanie. Nawet najmłodsi maja sto milionów rol społecznych - córki, uczennicy, przewodniczącej, sopranu i lewej rozgrywającej. W tradycyjnych spolecznościach ludzie nie mieli problemu z określeniem tożsamości. Nie było i nie ma, bo takie spoleczności istnieją podzialu na role. Każdy rozpatrywany jest jako członek społeczności, kropka. Dlatego w "naszym" świecie zrodziła sie socjologi, ktora stara się na to pytanie odpowiedzieć.
KIM JESTEM? Dr. nasz uważa, że każdy powinien potrafic odpowiedzieć na to pytanie... Jest trudne, owszem. Ale spróbujcie, to może byc ciekawe doświadczenie.
Poza tym jestem chora i źle mi z tym, ale jestem twarda a nie mientka. Kupiałam cytrynę i leże w łóżku, gdzies na Władyslawa(nie Władysławie) Syrokomli. Frezje pachną i słoneczko czasem na mnie spoziera.
Gratulacje dla Urszulany mej kochanej - Mirabellki :*:*:*
sobota, 8 marca 2008
8. marzec

Dziś bedzie krótko.
Z okazji święta wszystkich Polek. Stop. Właśnie się dowiedziałam, że to amerykanie wymyslili to święto. Znowu oni!
Ale, ale Rzymianie chyba byli pierwsi ze swoimi Matronaliami.
Ołkej, przywracam święto w łaski i poproszę kwiatuszka. Niekoniecznie goździka, ja nie jestem aż tak wymagająca, choć to miałoby swój oddźwięk kulturowy. Lubię frezje na przykład.
Miało być krótko. To chyba tyle.
Z okazji święta wszystkich Polek. Stop. Właśnie się dowiedziałam, że to amerykanie wymyslili to święto. Znowu oni!
Ale, ale Rzymianie chyba byli pierwsi ze swoimi Matronaliami.
Ołkej, przywracam święto w łaski i poproszę kwiatuszka. Niekoniecznie goździka, ja nie jestem aż tak wymagająca, choć to miałoby swój oddźwięk kulturowy. Lubię frezje na przykład.
Miało być krótko. To chyba tyle.

Od zakichanej autorytetki życzenia dla wszystkich Panów, którzy pamiętali dziś o swoich kochanych Mamusiach, które w bólach i cierpieniach Was rodziły! Amen
środa, 5 marca 2008
Śnieg?
Ja rozumiem, chciałam zmian. Ale ja wiosny chciałam!!! Za oknem zima, znowu:/ Ja niewyspana, dzięki pewnemu panu. I nawet nie myślcie sobie, że było przyjemnie, absolutnie nie. Jakis pan, z drugim panem i jeszcze Panią(która uspokajala tamtych dwóch) bardzo głośno dyskutowali za drzami i ja spać nie mogłam.
Ja rozumiem, chciałam nie spać przez jakiegoś pana, ale nie tego i nie w taki sposób! Zbulwersowana jestem i dlatego o tym piszę.
Nie mogę uwierzyć, że już za tydzien Yapa...tak sie na nia cieszę...ach...uwielbiam Yapy a tegoroczną to juz w ogóle polubię:)

Wraz z Emilią i cała reszta oglądałam zdjęcia z obozu...tęsknie za latem, ciepłem i tą harcerską atmosferą...tak bardzo, bardzo...tak mi sie dobrze zrobilo jak zobaczyłam te wszystkie wspomnienia...
doskonale tak.
Ja rozumiem, chciałam nie spać przez jakiegoś pana, ale nie tego i nie w taki sposób! Zbulwersowana jestem i dlatego o tym piszę.
Nie mogę uwierzyć, że już za tydzien Yapa...tak sie na nia cieszę...ach...uwielbiam Yapy a tegoroczną to juz w ogóle polubię:)

Wraz z Emilią i cała reszta oglądałam zdjęcia z obozu...tęsknie za latem, ciepłem i tą harcerską atmosferą...tak bardzo, bardzo...tak mi sie dobrze zrobilo jak zobaczyłam te wszystkie wspomnienia...
doskonale tak.
niedziela, 2 marca 2008
Emma
Oglądaliście? Taki nudnawy, romantyczny, (słowa mi barkło) film o swatce, która na końcu naturalnie się zakochuje. Wszystko się dzieje w Anglii. Urocze widoczki, ten cudny angielski akcent, jeśli ktoś lubi takie filmy polecam:)
Piszę to a propos tych wiatrów za oknem i nieprzespanej nocy. Co ma piernik do wiatraka? Ano ma. My Urszulany dobrze wiemy, jakto jest nie spać w nocy. Zwłaszcza jeśli nie śpi się w samotności...a tak niestety jest. A co z tym wiatrem? No ja sobie myślę, że powody bezsenności mogą być dwie. Wiatr - to chyba każdy rozumie. A druga to właśnie te braki permanentne.
Apel do Marsjan - Marzec idzie to i spać się kobietom po nocach nie chce;)
sobota, 1 marca 2008
Changes
Jako entolożka jeszczeamatorka staram sie obserwowac ludzi, ich zachowanie i to co tworzą.
No i z moich spostrzeżeń wywnioskowałam, że ludzie sie zmieniają... Wszyscy-młodzi, starzy, ci w moim wieku też-głównie oni.
To niesamowite, nie będę się rozpisywac, ale cieszę się że ludzie się zmieniają. Nawet zmiany na złe sa ok, bo pozostaje we mnie nadzieja, ze mogą zmienić się w jeszcze lepszych... Pozytywne myslenie mi szkodzi? Mam nadzieję :D
Wolne piątki sa bardzo sympatyczne, w ogóle piątki bez ćwiczeń są symaptyczne:)
nie mam weny, deszcz mnie przytopił...albo coś w tym stylu.
Zajęcia na Dygasińskiego szalone, a no i o Fijałkowskiego nie pisałam...a bo tego sie opisac nie da. Mariola ma śliczny widok z okna, a może z ulicy... A jakich ma rodziców, hoho jutuble :D
Marzec zapowiada się (jak to Grzelka pisze) SŁITAŚNIE :D
:*:*
No i z moich spostrzeżeń wywnioskowałam, że ludzie sie zmieniają... Wszyscy-młodzi, starzy, ci w moim wieku też-głównie oni.
To niesamowite, nie będę się rozpisywac, ale cieszę się że ludzie się zmieniają. Nawet zmiany na złe sa ok, bo pozostaje we mnie nadzieja, ze mogą zmienić się w jeszcze lepszych... Pozytywne myslenie mi szkodzi? Mam nadzieję :D
Wolne piątki sa bardzo sympatyczne, w ogóle piątki bez ćwiczeń są symaptyczne:)
nie mam weny, deszcz mnie przytopił...albo coś w tym stylu.
Zajęcia na Dygasińskiego szalone, a no i o Fijałkowskiego nie pisałam...a bo tego sie opisac nie da. Mariola ma śliczny widok z okna, a może z ulicy... A jakich ma rodziców, hoho jutuble :D
Marzec zapowiada się (jak to Grzelka pisze) SŁITAŚNIE :D
:*:*
środa, 27 lutego 2008
Etnology
Ferie? Było minęło, jest nowe. Semestr letni, ten lepszy. Cieplej, słoneczniej, wiosenniej już polubiłam ten semestr:)
Na syrokomli zapanował estrogen w czystej niezmąconej wersji, czyi Daniel został w domu. I powiem Wam coś niesamowitego!! Tęsknimy tu za nim! Słyszysz Daniello?? Ja zawsze wyznaczałam zasadę, że facet 'rzecz' potrzebna. Bez obrazy, wiecie o co mi chodzi mężczyźni, prawda?
Wczoraj Klub Szalonego Zastępowego wybrał się do wypożyczalni(pozdrowienia dla Czarnowiejskiej). Los nas sprzyjał, światła się nas boją, gdy śpiewamy Happysad i zmienialy się na zielono :D Pewnie zazdroszczą nam wokalu :D
Dziś odwiedziłam muzeum etnologiczne. Wiecie, że mam tam wstęp wolny?? MAM!!! Wy niestety nie...szkoda, bo wielce to ciekawe miejsce jest:)
Tegosemestralne zajęcia ciekawe, zwlaszcza Tradysja i współczesność w świecie arabskim:) Polecam ;)
A! Jeśli ktos oglądał "Wesele" Wajdy i widział projekty witraży (wszystko Wyspiańskiego oczywiście), to możecie sobie odpuścić wystawę w Muzeum Narodowym. Naturalnie nie zniechęcam do zwidzania muzeów, ale poza Weselem Wyspiański zrobil jeszcze kilka fajnych rzeczy z tego co wiem :)
Kończe, bo i tak pewnie nikomu się nie będzie chcialo tego wszystkiego czytać:P
Buzioki dla Myśleniczan moich:*
Na syrokomli zapanował estrogen w czystej niezmąconej wersji, czyi Daniel został w domu. I powiem Wam coś niesamowitego!! Tęsknimy tu za nim! Słyszysz Daniello?? Ja zawsze wyznaczałam zasadę, że facet 'rzecz' potrzebna. Bez obrazy, wiecie o co mi chodzi mężczyźni, prawda?
Wczoraj Klub Szalonego Zastępowego wybrał się do wypożyczalni(pozdrowienia dla Czarnowiejskiej). Los nas sprzyjał, światła się nas boją, gdy śpiewamy Happysad i zmienialy się na zielono :D Pewnie zazdroszczą nam wokalu :D
Dziś odwiedziłam muzeum etnologiczne. Wiecie, że mam tam wstęp wolny?? MAM!!! Wy niestety nie...szkoda, bo wielce to ciekawe miejsce jest:)
Tegosemestralne zajęcia ciekawe, zwlaszcza Tradysja i współczesność w świecie arabskim:) Polecam ;)
A! Jeśli ktos oglądał "Wesele" Wajdy i widział projekty witraży (wszystko Wyspiańskiego oczywiście), to możecie sobie odpuścić wystawę w Muzeum Narodowym. Naturalnie nie zniechęcam do zwidzania muzeów, ale poza Weselem Wyspiański zrobil jeszcze kilka fajnych rzeczy z tego co wiem :)
Kończe, bo i tak pewnie nikomu się nie będzie chcialo tego wszystkiego czytać:P
Buzioki dla Myśleniczan moich:*
niedziela, 24 lutego 2008
Ach to Ty!!
Wiosna zawitała w nasze myslenickie progi!!!
Ponoć tylko na dziś, ale i tak jest cuuuuuudownie!!!
Ciepło, słonecznie, pachnie lasem i ciepłym wiatrem:)
Muchy wpadaja do oczu i w ogóle wszystko i wszyscy są takie wiosenne :)
Uwielbiam wiosnę! Uwielbiam ją mocno, z każdą zimą coraz bardziej :)
Mi nic więcej chyba do szczęścia nie trzeba:tylko spacer z przyjacielem i wiosna, wiosna, ach...
Jeszcze raz ach...
Zaraz jadę na wikliny. Nie wiem, nie pytajcie...jak wrócę, pokażę zdjęcie Wikliny:)
Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili sie do wiosny i tego całego dzisiejszego(13.13:)) pozytywu :):*
Ponoć tylko na dziś, ale i tak jest cuuuuuudownie!!!
Ciepło, słonecznie, pachnie lasem i ciepłym wiatrem:)
Muchy wpadaja do oczu i w ogóle wszystko i wszyscy są takie wiosenne :)
Uwielbiam wiosnę! Uwielbiam ją mocno, z każdą zimą coraz bardziej :)
Mi nic więcej chyba do szczęścia nie trzeba:tylko spacer z przyjacielem i wiosna, wiosna, ach...
Jeszcze raz ach...
Zaraz jadę na wikliny. Nie wiem, nie pytajcie...jak wrócę, pokażę zdjęcie Wikliny:)
Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili sie do wiosny i tego całego dzisiejszego(13.13:)) pozytywu :):*
piątek, 22 lutego 2008
Dzień Myśli Braterskiej
Tak szybko minęło mi dziś. Nawet nie wiem, kiedy... Cały ten tydzień jakoś śmignął. Może dlatego, że tyle się wydarzyło... Zdane dwie popraweczki (na 3 i 4), składnica, weterynarz, pizza, LO:) no i świeczkowisko:):*
Naturalnie superaśnie z Wami było moi kochani harcerze! W Was cała nadzieja moja droga młodzieży, jesteście boscy! Tyle w Was energii, dobrego humoru i w ogóle tacy muah jesteście! :):*
W poniedziałek znowu zajęcia...miesiąc bez zajęć miałam, hihihi :) Podział godzin mam cudowny(piatek wolny!!!). Wszystko jest taaaakie dobre:)

Szkoda, że Dzień Myśli Braterskiej trwa tak krótko...
Wszystkiego naj Zuzance i wszystkim przyjaciołom moim kochanym :*:*
Naturalnie superaśnie z Wami było moi kochani harcerze! W Was cała nadzieja moja droga młodzieży, jesteście boscy! Tyle w Was energii, dobrego humoru i w ogóle tacy muah jesteście! :):*
W poniedziałek znowu zajęcia...miesiąc bez zajęć miałam, hihihi :) Podział godzin mam cudowny(piatek wolny!!!). Wszystko jest taaaakie dobre:)

Szkoda, że Dzień Myśli Braterskiej trwa tak krótko...
Wszystkiego naj Zuzance i wszystkim przyjaciołom moim kochanym :*:*
środa, 20 lutego 2008
Freeeee :)
Wreszcie mam wolne, same dobre ocenki w indeksie i mnóóóóstwo pozytywnej energii :D
Mam też pełno planów na najbliższe miesiące, muszę je gdzies spisać, żeby nie zapomnieć:P
Acha, nadrabiam to co obiecałam zdjęcie prezentów :)
Na zdjęciu: kolaż od Ofwcy - z Patrickiem, Patrikiem, Davidem-ratownikiem, Chirurgami i dzielnym harcerzem :) ; Kubeczek od m.in. Grzeli, Konrada i ponoć Kłapego:) ; "Jeden mózg" od Ofwcy:) i Pan Humor od "ekipy" :) Ach,na zdjęciu nie ma pysznego tortu od chłopców, za który oczywiście również dziękuję:):* Wszystkim serdecznie dziękuję :*:*
Dziś leniuchuje, jutro...może też poleniuchuje...a w piatek Dzień Myśli Braterskiej, oby sie udało :)
Ach, cudowne jest życie urszulanek :D:*
wtorek, 12 lutego 2008
Słów kilka o Walentynkach
Polacy przywłaszczyli sobie to święto. Może górale je przywieźli albo ślązacy. Kto tam latał do Stanów to przywlókł tę zarazę.
I po co? Miliony z tymproblemów. Nawet Ci którzy kogos maja to maja stresa, co sie będzie działo. A jak nie maja no to mają doła, bo przecież są samotni. Kolejny "najbardziej depresyjny dzień w roku".
Tak to właśnie jest jak sie cudze tradysje przyjmuje na nie przystosowany grunt polski.
Mamy swoją Noc Świętojańską w lecie. Prawdziwe święto miłości, ale Polacy wolą kiczowate Walentynki. Tzn. wolą się nimi zamartwiać. To zabawne w sumie jest...
Ja, wierna polskim tradycjom entolożka walentynkami się nie martwię. Mamy plany, oszałamiające, z miłością moją :*
Czy chcę dostac kartkę? No jasne!! Żeby babcia zazdrosna była:P No i żeby wiedziała, że mnie na mieście kochają;)
Adres znacie, a jak nie to ślijcie na Syrokomli tez dojdzie...za 40 lat :D:P
I po co? Miliony z tymproblemów. Nawet Ci którzy kogos maja to maja stresa, co sie będzie działo. A jak nie maja no to mają doła, bo przecież są samotni. Kolejny "najbardziej depresyjny dzień w roku".
Tak to właśnie jest jak sie cudze tradysje przyjmuje na nie przystosowany grunt polski.
Mamy swoją Noc Świętojańską w lecie. Prawdziwe święto miłości, ale Polacy wolą kiczowate Walentynki. Tzn. wolą się nimi zamartwiać. To zabawne w sumie jest...
Ja, wierna polskim tradycjom entolożka walentynkami się nie martwię. Mamy plany, oszałamiające, z miłością moją :*
Czy chcę dostac kartkę? No jasne!! Żeby babcia zazdrosna była:P No i żeby wiedziała, że mnie na mieście kochają;)
Adres znacie, a jak nie to ślijcie na Syrokomli tez dojdzie...za 40 lat :D:P

Miało być coś kiczowatego w nawiązaniu do notki, ale lubię te jaja :P
poniedziałek, 11 lutego 2008
Świstak
Wstałam. Ledwo żywa, ale wciąz mi jakos tak dobrze :)
Trzymam sobie Pana Humora w ręce, żeby mi nigdzie nie uciekł w najbliższym czasie. Taki jest ogóraśny...wrzucę dziś tu zdjęcia jego i mózgu mego i wszystkich moich spraw;)
Słońce świeci, ale na termometrze jakoś chłodno(czyt. zarąbiście zimno). Czy to coś zmienia? Hmmm, słońce zamówione dla Mariolki, taki przedstan wiosny kochana, dla Ciebie specjalnie na nowej drosze życia:*
A co ze świstakiem? Świstak siedzi na monitorze, bo dostałam go od Agaty(flecistki). Oczywiście z okazji zestarzenia się!
Teraz idę wchłaniać promienie słoneczne:):*
Trzymam sobie Pana Humora w ręce, żeby mi nigdzie nie uciekł w najbliższym czasie. Taki jest ogóraśny...wrzucę dziś tu zdjęcia jego i mózgu mego i wszystkich moich spraw;)
Słońce świeci, ale na termometrze jakoś chłodno(czyt. zarąbiście zimno). Czy to coś zmienia? Hmmm, słońce zamówione dla Mariolki, taki przedstan wiosny kochana, dla Ciebie specjalnie na nowej drosze życia:*
A co ze świstakiem? Świstak siedzi na monitorze, bo dostałam go od Agaty(flecistki). Oczywiście z okazji zestarzenia się!
Teraz idę wchłaniać promienie słoneczne:):*
niedziela, 10 lutego 2008
Malinowa Mamba
Tak, mam 20 lat.
Mam ja, Wy nie macie. Dobrze mi z tym. Na serio. Nic sie nie zmieniło i jest mi dobrze. Zmieni się. Wszystko. Kiedyś na pewno :)
W dniu dzisiejszym jestem zadowolona z mojej kochanej drużynki, z mojego kochanego przybocznego. Z moich kochaniutkich znajomych Z Mariolki mojej kochaniutkiej Urszulanki też... I z przyjaciela kochanego też:*
O mojej Połowie mózgu nie wspomnę(dopiero teraz dopatrzyłam się, co jest w ramce. Dziękuję kochanie:*).
Biwak udany, ja "troszkę" niewyspana. Wszystko przez rybki, bo pluskały. Ale w sumie dobrze, że mi spać nie dały...:)
Dostałam Pana Humora. Już mnie nigdy nie opuści. Ostatnio różnie z nim bywało. Teraz choć troszkę sflaczały, to jednak mój własny :)
Kubków pod dostatkiem, więc zapraszam na herbatkę. Wpadajcie często i sukcesywnie :)
Krem na zmarszczki też obecny. Mama się ucieszyła. Będzie się pszenicą smarowała na noc;)
W ogóle to otaczaja mnie sami kochani ludzie i mimo, że wszystko mnie boli i chce mi się spać, to muszę Wam powiedzieć jak bardzo są kochani...ach...
cudni są, boscy tacy...
Lubię mieć 20 lat. Z takimi ludźmi wszystko lubie mieć... Z nimi nawet choroba nie jest straszna.
Z nimi Pan Humor nie znika... Kochani moi :*
Mam ja, Wy nie macie. Dobrze mi z tym. Na serio. Nic sie nie zmieniło i jest mi dobrze. Zmieni się. Wszystko. Kiedyś na pewno :)
W dniu dzisiejszym jestem zadowolona z mojej kochanej drużynki, z mojego kochanego przybocznego. Z moich kochaniutkich znajomych Z Mariolki mojej kochaniutkiej Urszulanki też... I z przyjaciela kochanego też:*
O mojej Połowie mózgu nie wspomnę(dopiero teraz dopatrzyłam się, co jest w ramce. Dziękuję kochanie:*).
Biwak udany, ja "troszkę" niewyspana. Wszystko przez rybki, bo pluskały. Ale w sumie dobrze, że mi spać nie dały...:)
Dostałam Pana Humora. Już mnie nigdy nie opuści. Ostatnio różnie z nim bywało. Teraz choć troszkę sflaczały, to jednak mój własny :)
Kubków pod dostatkiem, więc zapraszam na herbatkę. Wpadajcie często i sukcesywnie :)
Krem na zmarszczki też obecny. Mama się ucieszyła. Będzie się pszenicą smarowała na noc;)
W ogóle to otaczaja mnie sami kochani ludzie i mimo, że wszystko mnie boli i chce mi się spać, to muszę Wam powiedzieć jak bardzo są kochani...ach...
cudni są, boscy tacy...
Lubię mieć 20 lat. Z takimi ludźmi wszystko lubie mieć... Z nimi nawet choroba nie jest straszna.
Z nimi Pan Humor nie znika... Kochani moi :*
niedziela, 3 lutego 2008
Sesja
Strzeżcie się moi drodzy.
Sesja to złe stworzenie, pożerające studentów i ich dobre samopoczucie.
No chyba, że ktos nie popełnił kardynalnego błędu jakim jest zostawienie wszystkiego na ostatnia chwilę. Dodam, że ja taki błąd poczyniłam.
Mariola mówi coś, że imprezowałyśmy, ale ja nie pamietam...
tęsknota chwilowo minęła. Zaznaczam - chwilowo!
Pogoda wreszcie jako-taka. Ciepło, słonko, sesja. Oj, co tu robi ta sesja:/
Głowa mnie boli, więc notka bólokreatywna... raczej nie mam siły, żeby się specjalnie wylewać na klawiaturę...zatem kończę.
Dobranoc :*
Sesja to złe stworzenie, pożerające studentów i ich dobre samopoczucie.
No chyba, że ktos nie popełnił kardynalnego błędu jakim jest zostawienie wszystkiego na ostatnia chwilę. Dodam, że ja taki błąd poczyniłam.
Mariola mówi coś, że imprezowałyśmy, ale ja nie pamietam...
tęsknota chwilowo minęła. Zaznaczam - chwilowo!
Pogoda wreszcie jako-taka. Ciepło, słonko, sesja. Oj, co tu robi ta sesja:/
Głowa mnie boli, więc notka bólokreatywna... raczej nie mam siły, żeby się specjalnie wylewać na klawiaturę...zatem kończę.
Dobranoc :*
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Moje miasto
Kojarzycie Marię Peszek? Polecam na to styczniowe przedwiośnie. Delikatna nuta, pokręcony tekst i aktorki wolak Peszkówny(Ofwieczko, tak to sie odmienia?).
A jeśli nie ona to Frank. Frank dobry na wszystko. Frank do tańca i do różańca. Doprowadza mnie do łez, ale takich ze wzrUszenia. To są te dobre łzy. Ach, ach Frank...
Bo cząstkowym biwaku wróciłam skumulowana, ale potem przyszedł halny i wszystko rozwiał. Włosy, myśli i uczucia i jak często się zdarza już nic nie wiem.
Taki halny to nic dobrego nie przynosi, tylko samobójców i zagubienie. Na mnie na szczęście spadło tylko drugie;)
Buziaki dla >Bajboka(czekam na krem truskawkowy;p), >Mariolki, PrzybOli, Hawijera i dziewczynek z Wypustek, są wielkie :D
Proszę trzymajcie kciuki za: badania terenowe, historię myśli etnologicznej, wstęp do etnologii i antropologii kulturowej i ludową wizję świata. Bo inaczej będę dwa razy niedostępna;)
:*:*
A jeśli nie ona to Frank. Frank dobry na wszystko. Frank do tańca i do różańca. Doprowadza mnie do łez, ale takich ze wzrUszenia. To są te dobre łzy. Ach, ach Frank...
Bo cząstkowym biwaku wróciłam skumulowana, ale potem przyszedł halny i wszystko rozwiał. Włosy, myśli i uczucia i jak często się zdarza już nic nie wiem.
Taki halny to nic dobrego nie przynosi, tylko samobójców i zagubienie. Na mnie na szczęście spadło tylko drugie;)
Buziaki dla >Bajboka(czekam na krem truskawkowy;p), >Mariolki, PrzybOli, Hawijera i dziewczynek z Wypustek, są wielkie :D
Proszę trzymajcie kciuki za: badania terenowe, historię myśli etnologicznej, wstęp do etnologii i antropologii kulturowej i ludową wizję świata. Bo inaczej będę dwa razy niedostępna;)
:*:*
wtorek, 15 stycznia 2008
Kumulacja
...bo pozytyw sie kumuluje!!!
I nam z Mariolką Crayzolką sie tak kumuluje właśnie jak sie do siebie odzywamy, ale to dobrze! To baaaardzo dobrze, nie Crazolko??
Chciałam napisać jak bardzo dumna jestem z moich młodych harcerzy, że calutki Boży dzień zbierali kasę na chore dzieciaki! Szczególne wyróżnienie dla Agaty, która grała na koncercie na flecie. Na prawdę, podziwiam ją - ja tak nie umiem a jak bym umiała to bym się wstydziła!
Ale szaleć na scenie sie nie wstydzę i daliśmy czadu - MY HARCERZE STARSI i WĘDROWNICY :D
Mama mnie nie zabiła za brak beretu na głowie, więc wszysto sie udało :D
Dzień Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy uważam za wyjątkowo pozytywny, chyba pierwszy taki fajny w tym nowy naszym roku :)
Już nie mogę sie doczekac nastepnego takiego crazy day :)
:*:*
I nam z Mariolką Crayzolką sie tak kumuluje właśnie jak sie do siebie odzywamy, ale to dobrze! To baaaardzo dobrze, nie Crazolko??
Chciałam napisać jak bardzo dumna jestem z moich młodych harcerzy, że calutki Boży dzień zbierali kasę na chore dzieciaki! Szczególne wyróżnienie dla Agaty, która grała na koncercie na flecie. Na prawdę, podziwiam ją - ja tak nie umiem a jak bym umiała to bym się wstydziła!
Ale szaleć na scenie sie nie wstydzę i daliśmy czadu - MY HARCERZE STARSI i WĘDROWNICY :D
Mama mnie nie zabiła za brak beretu na głowie, więc wszysto sie udało :D
Dzień Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy uważam za wyjątkowo pozytywny, chyba pierwszy taki fajny w tym nowy naszym roku :)
Już nie mogę sie doczekac nastepnego takiego crazy day :)
:*:*
sobota, 12 stycznia 2008
Raining man
No i stało się...
Mam kochanka. Sexowny, pociagający, nie wypuszcza mnie z łóżka. Caaała sobota spędzona w jego towarzystwie. Nie odstępuje mnie na krok, prawdopodobnie mnie kocha.
To niesamowite. Rok posuchy i nagle pojawia się on!!
Już myślałam, że nia mam szans na prawdziwą miłość...
Kobieta w średnim wieku nie może się wiele spodziewać. Zwłaszcza, gdy wciąz siedzi nad książkami i na dodatek jest przeciwna inicjatywy ze swojej strony(co za czasy nastały, żeby to dziewczyna musiała podrywać faceta?!)
Wracając do ukochanego, jako jeden z nielicznych w ostatnim czasie(o, fuck-jako jedyny!) odważył się do mnie odezwać i przyłączyć. Czy powinnam się załamać z tego powodu?
Może i tak, ale nie zrobię tego, gdyż lepszy wróbel w garści niż...jak to było? gołąb na dachu? chyba jakoś tak.
Wszystkim rozpoczynającym egzaminy, zaliczenia itp. itd życze powodzenia.
Wszystkim samotnym życzę znalezienia kochanka, conajmniej takiego jak mój, a może i lepszego.
Wszystkim przystojnym samotnym życzę wykręcenia mojego numery(jestem zuaa i bezwstydna:P)
Wszystkim, którzy mają numer do Hugh Granta prosze o kontakt!!! ze mna oczywiście.
Mam kochanka. Sexowny, pociagający, nie wypuszcza mnie z łóżka. Caaała sobota spędzona w jego towarzystwie. Nie odstępuje mnie na krok, prawdopodobnie mnie kocha.
To niesamowite. Rok posuchy i nagle pojawia się on!!
Już myślałam, że nia mam szans na prawdziwą miłość...
Kobieta w średnim wieku nie może się wiele spodziewać. Zwłaszcza, gdy wciąz siedzi nad książkami i na dodatek jest przeciwna inicjatywy ze swojej strony(co za czasy nastały, żeby to dziewczyna musiała podrywać faceta?!)
Wracając do ukochanego, jako jeden z nielicznych w ostatnim czasie(o, fuck-jako jedyny!) odważył się do mnie odezwać i przyłączyć. Czy powinnam się załamać z tego powodu?
Może i tak, ale nie zrobię tego, gdyż lepszy wróbel w garści niż...jak to było? gołąb na dachu? chyba jakoś tak.
Wszystkim rozpoczynającym egzaminy, zaliczenia itp. itd życze powodzenia.
Wszystkim samotnym życzę znalezienia kochanka, conajmniej takiego jak mój, a może i lepszego.
Wszystkim przystojnym samotnym życzę wykręcenia mojego numery(jestem zuaa i bezwstydna:P)
Wszystkim, którzy mają numer do Hugh Granta prosze o kontakt!!! ze mna oczywiście.
wtorek, 1 stycznia 2008
Co było...
...a nie jestem nie pisze się w rejestr!
Skończył się wreszcie ten 2007 rok. Był okropny pod bardzo wieloma względami.
Dużo straciłam, trochę się wychorowałam, stresów mam po dziurki w nosie...
...a mimo to zaczynam ten nowy rok szczęśliwsza niż poprzednio :)
Nie wiedzieć czemu, zyskałam bardzo dużo w tym roku i jest mi na prawdę dobrze i chcę, żeby tak zostało.
Jest parę spraw, które bym zmieniła, ale jak nie zmienię nie będzie źle. To logiczne, bo skoro jest dobrze, to bez zmian nadal będzie dobrze :)
Mogłabym tutaj ponarzekać, ale jednym z postanowień jest zmiejszenie częstotliwośc narzekania. Wiem, wiem niektórzy nie uwierzą, ale spróbujmy, O.K?
(Mirabellko, zgadnij czego słucham;))
Postaram się nawet nie narzekać na Eposa i na współlokatorów(których swoją drogą też lubie i jest mi z nimi zazwyczaj fajnie).
I na tramwaje też nie chcę narzekać i w ogóle na komunikacje miejską i na Kraków cały spróbuje nie narzekać(tak dużo:P).
Co się działo w tym roku zainteresowani wiedzą a reszta nie musi. Podsumowanie sobie z główce i serduszku zrobiłam. Myślę, że wiem czego chcę i spróbuję realizować plany. Za wszelkie wsparcie(niewkurzanie mnie itd) serdecznie dziękuję:):*
Podziękowania? Tutaj się nie zmieszczę. Ja jestem wdzięczna wszystkim moim kochanym Serduszkom, które ze mną były w tym roku...a miały ze mną dużo roboty...ale sprostały zadaniom i kocham je za to:):*

Życzę Wam wszystkim nadziei, bo :
"Z nadzieją jest jak ze słońcem:
jeśeli podążamy w jego kierunku,
ono pozostawia za nami cień naszych ciężarów."
S. Smiles
Skończył się wreszcie ten 2007 rok. Był okropny pod bardzo wieloma względami.
Dużo straciłam, trochę się wychorowałam, stresów mam po dziurki w nosie...
...a mimo to zaczynam ten nowy rok szczęśliwsza niż poprzednio :)
Nie wiedzieć czemu, zyskałam bardzo dużo w tym roku i jest mi na prawdę dobrze i chcę, żeby tak zostało.
Jest parę spraw, które bym zmieniła, ale jak nie zmienię nie będzie źle. To logiczne, bo skoro jest dobrze, to bez zmian nadal będzie dobrze :)
Mogłabym tutaj ponarzekać, ale jednym z postanowień jest zmiejszenie częstotliwośc narzekania. Wiem, wiem niektórzy nie uwierzą, ale spróbujmy, O.K?
(Mirabellko, zgadnij czego słucham;))
Postaram się nawet nie narzekać na Eposa i na współlokatorów(których swoją drogą też lubie i jest mi z nimi zazwyczaj fajnie).
I na tramwaje też nie chcę narzekać i w ogóle na komunikacje miejską i na Kraków cały spróbuje nie narzekać(tak dużo:P).
Co się działo w tym roku zainteresowani wiedzą a reszta nie musi. Podsumowanie sobie z główce i serduszku zrobiłam. Myślę, że wiem czego chcę i spróbuję realizować plany. Za wszelkie wsparcie(niewkurzanie mnie itd) serdecznie dziękuję:):*
Podziękowania? Tutaj się nie zmieszczę. Ja jestem wdzięczna wszystkim moim kochanym Serduszkom, które ze mną były w tym roku...a miały ze mną dużo roboty...ale sprostały zadaniom i kocham je za to:):*
Życzę Wam wszystkim nadziei, bo :
"Z nadzieją jest jak ze słońcem:
jeśeli podążamy w jego kierunku,
ono pozostawia za nami cień naszych ciężarów."
S. Smiles
Subskrybuj:
Posty (Atom)