poniedziałek, 28 stycznia 2008

Moje miasto

Kojarzycie Marię Peszek? Polecam na to styczniowe przedwiośnie. Delikatna nuta, pokręcony tekst i aktorki wolak Peszkówny(Ofwieczko, tak to sie odmienia?).
A jeśli nie ona to Frank. Frank dobry na wszystko. Frank do tańca i do różańca. Doprowadza mnie do łez, ale takich ze wzrUszenia. To są te dobre łzy. Ach, ach Frank...

Bo cząstkowym biwaku wróciłam skumulowana, ale potem przyszedł halny i wszystko rozwiał. Włosy, myśli i uczucia i jak często się zdarza już nic nie wiem.
Taki halny to nic dobrego nie przynosi, tylko samobójców i zagubienie. Na mnie na szczęście spadło tylko drugie;)

Buziaki dla >Bajboka(czekam na krem truskawkowy;p), >Mariolki, PrzybOli, Hawijera i dziewczynek z Wypustek, są wielkie :D

Proszę trzymajcie kciuki za: badania terenowe, historię myśli etnologicznej, wstęp do etnologii i antropologii kulturowej i ludową wizję świata. Bo inaczej będę dwa razy niedostępna;)

:*:*

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja tam polecam jako "przedwiosenną nutkę" coś w stylu łagodnej tradycyjnej chińskiej bądz koreańskiej piosenki, z angielskich repertuarów hmmm... ostatno strasznie fajnie mi się słucha Mika Oldfielda ... przeważnie jak go słucham to tylko te utwory z samą gitarą... :) z polskiej sceny muzycznej... ostatnio zauważam tu baraki, no cóż może to z tych powodów że polsy piosenkaże chcąbyć na swój sposób orginalni, w sumie są... bo nigdzie indziej musze tak przyznać, po troszku ze smutkiem: takiej chały niesłyszałem... pozdrawiam życząc miłego popołódnia pisząc ten komętarz dnia 30 o pięknej pogodzie...

Anonimowy pisze...

mmm dziękuje za pozdrowienia, a przy stanam pobiwakowych, pokumulacyjnych => wyBRAKowanych się przydają, więc dajesz mi takie lekarstwo, jednak lepsza zdrowa kumulacja, noo heloł.
:D :*