wtorek, 25 marca 2008

Dżu-dżu

Myślę sobie, że wiosna jest po to, żeby ją sobie wyczarować...

I ja sobie tak czaruję. Znalazłam wczoraj w takiej mojej nowej muzyce, którą sobie w Internecie znalazłam i zamieściłam tutaj, żebyście też mogli poczarować:)

Dziś wyczarowałam ją sobie w pysznej herbatce z cytryną dla robotników. Jakich robotników? No tatusia, braciszka i kuzynka, bo oni mi pokój robią...kiedyś Wam pokażę. Będzie salon i dwa pokoje i nawet łazienka. Taka maciupka, dla maciupkiej PULINKI(mnie).

I tak się rozpędziłam, że poczarowałam ją w kremie truskawkowym...

Wątpicie w czary-mary? A jak myślicie, kto wyczarował Mariolce biedronkę we śnie?
Biedronka była z okazji imienin, bo dziś MARIOLI jest!! Kochana moja Mariolko Crejzolko, sto gigantycznych biedronek na każdą senną noc:*:*

I czaruję dalej...

I dziś nie patrzę na śnieg. Patrzę na zielone plamy trawy i widzę wiosnę. I wiosnę mam w głowie. Wyczarowałam ją sobie...

O Yapie nic. Specjalnie dla Groszka. :*:* Chciałam malutkimi, bo ostatni bedą pierwszymi, ale na zyczenie zmienię... Specjalnie dla GROSZKA notka wiosennotematyczna :):*

sobota, 22 marca 2008

Koszyczek

Do mojego koszyczka wsadzam każdy dzień roku. Codziennie na swojej drodze spotykam cuda. Na świecie dzieją się niezwykłe rzeczy i ja wszystko to do mojego koszyczka wrzucam dziś.
Jak sie to wszystko poświęci, to w przyszłym roku lepsze będzie...

Każdą głupotkę i kłótnię i niejasności też wsadzę do mojego koszyczka, żeby się więcej się nie powtórzyły...

I każdy szcześliwy dzień i wspomnienie, żeby się pomnażały, żebym nigdy nie zapomniała...

A wszystkim kochanym Kurczakom życzę Wesołych Świąt, smacznego śniadanka a Pannom, żeby zostały dosczętnie zlane wodą, bo to dobrze wróży;):*

wtorek, 18 marca 2008

PoYapowane

Zebrałam się wreszcie do kupy i teraz coś do Was napiszę!

Yapa=3 dni z minimalną ilością snu i maxymalna ilością dobrej zabawy!
Yapa=szalona noc na Syrokomli
Yapa=szalona podróż pociągiem z pięcioma szalonymi facetami, sorry z sześcioma. Zapomniałabym o Bobie:)
Yapa=poszukiwanie drogi w Łodzi, ratunek rycerza Piotra, nasz ukochany DS nr 1!
Yapa=pokój 503 with Przemek Team :) tzn. Obiło sie o uszy:)
Yapa=odwiedzinny w Cotton Club
Yapa=kankan, fenomenalny koncert, kankan, tłumy na sali(choć mniejsze niż rok temu), kankan, Kuśka Sistars w doskonałej formie, kankan, fikołki w przód i w tył, kankan!
Yapa=spanie do południa i obiad w Sfinxie i herbata w Syrenie i słyszałam po raz pierwszy grę metalowego Rubensteina!
Yapa=kankan, genialny wprost koncert gwiazd takich jak Jurek Bożyk(Mam zęby w dupie), Czerwony Tulipan(nie ma słów, któreby opisały jak ta pani śpiewa), Seta(stare dobre przeboje z mojego dzieciństwa), Kabaret Smile(chyba nie muszę nic pisać), Cisza jak ta(rok temu w konkursie dziś już zasłużone gwiazdy), U Pana Boga Za Piecem(Boćki, ja ich uwielbiam), Bez Jacka(klasa proszę państwa, sama w sobie), Leszek Kopeć(Kataryniarz mnie urzekł), Grzmiąca Półlitrówa(zakręcili publicznością prawie jak KB) i Dom o Zielonych Progach - gwiazda wieczoru, choć dla mnie wszyscy ww. nimi byli na równym poziomie a może nawet wyżej!
Yapa=11 godzin koncertu w jedną noc(19.00-6.00) i pociąg 8.30 z Łodzi Kaliskiej
Yapa=pociąg z przesiadką w Zduńskiej Woli-brzydkie miasto i stacją docelową Kraków Główny
Yapa=szalony powrót do domu z niewyspanymi, szalonymi facetami. Sesja fotograficzna i w mnóstwo śmiechu z fotostory.

Yapa skończona, ale juz nidługo Rajd PoYapowy, którego już nie mogę się doczekać...ach...a za rok? A za rok znowu do Łodzi!!!

Dziękuję wszystkim Panom:Hawijerowi, Strzałce, Dominikowi, Coastkowi i Pani Sabinie za fantastyczny, jak co roku niepowtarzalny weekend:):*:*:*:*:*:*

czwartek, 13 marca 2008

Wigilia

Wigilia dnia rozpoczęcia Yapy, czy to nie cudowne?
To jeeeest cudowne. Trochę spraw sie namieszało, zwłaszcza choroba Ofwcy :( ale ogólnie jestem w pozytywnym Humorze :)

Katar mam, deszcz leje, czyli wszystko zgodnie z yapową tradycją:)

Ach...tak mi dzis ogólnie wesoło...

A nie, sorki zapomniałam...tak mi źle...nikt mnie nie kocha...jestem samotna...świat jest zły i smutny...dobrze mi idzie bycie emo(czyt.imoł)??

Śmiesznie jest być emo. Skomplikowane jest tylko malowanie paznokci w stylu emo, tzn na kolor czarny, smutny taki. Emo na Yapie, tego jeszcze nie było :)
Dobrze, że są tacy ludzie antyemo...hihihi...there is no God...(specjalnie dla Emily:*)

środa, 12 marca 2008

A-psik

Przyznam się szczerze, nie miałam pomyslu na tytuł. Nie widzę spójności w tematach, które chcę poruszyć, więc jaki im tytuł nadać, poza jakimiś "różnościami" itp.

Zacznijmy od końca, czyli od dziś. To niesamowite, ale nasz profesor od filozofii wreszcie zaczyna być interesujący. Chwilami. Dziś machał rączkami, mówiąc ze myśli o tym, zeby rączki sie podniosły i to oznacza, że umysł współpracuje z ciałem, co jest niesamowite, bo mają zupełnie różną naturę. Mnie jednak zaciekawił tematem snu. Kartezjusz bowiem zastanawiał sie nad tym, kiedy tak na prawdę jesteśmy w stanie snu. Skąd mamy pewność, że to co uważamy za jawę nie jest czasem snem? Możliwe, że wciąż śnimy(Smutnemu ten stan się spodobał:)). W każdym bądźrazie(jak to sie kurcze pisze?) JESTEŚMY, bo czy na jawie, czy śnimy to jesteśmy.

I tu pojawi się drugie z tego tygodnia zagadnienie. Skoro jesteśmy, to KIM JESTEŚMY? W dzisiejszym świecie coraz trudniej odpowiedziec nam na to pytanie. Nawet najmłodsi maja sto milionów rol społecznych - córki, uczennicy, przewodniczącej, sopranu i lewej rozgrywającej. W tradycyjnych spolecznościach ludzie nie mieli problemu z określeniem tożsamości. Nie było i nie ma, bo takie spoleczności istnieją podzialu na role. Każdy rozpatrywany jest jako członek społeczności, kropka. Dlatego w "naszym" świecie zrodziła sie socjologi, ktora stara się na to pytanie odpowiedzieć.
KIM JESTEM? Dr. nasz uważa, że każdy powinien potrafic odpowiedzieć na to pytanie... Jest trudne, owszem. Ale spróbujcie, to może byc ciekawe doświadczenie.

Poza tym jestem chora i źle mi z tym, ale jestem twarda a nie mientka. Kupiałam cytrynę i leże w łóżku, gdzies na Władyslawa(nie Władysławie) Syrokomli. Frezje pachną i słoneczko czasem na mnie spoziera.

Gratulacje dla Urszulany mej kochanej - Mirabellki :*:*:*

sobota, 8 marca 2008

8. marzec


Dziś bedzie krótko.
Z okazji święta wszystkich Polek. Stop. Właśnie się dowiedziałam, że to amerykanie wymyslili to święto. Znowu oni!
Ale, ale Rzymianie chyba byli pierwsi ze swoimi Matronaliami.
Ołkej, przywracam święto w łaski i poproszę kwiatuszka. Niekoniecznie goździka, ja nie jestem aż tak wymagająca, choć to miałoby swój oddźwięk kulturowy. Lubię frezje na przykład.
Miało być krótko. To chyba tyle.


Od zakichanej autorytetki życzenia dla wszystkich Panów, którzy pamiętali dziś o swoich kochanych Mamusiach, które w bólach i cierpieniach Was rodziły! Amen

środa, 5 marca 2008

Śnieg?

Ja rozumiem, chciałam zmian. Ale ja wiosny chciałam!!! Za oknem zima, znowu:/ Ja niewyspana, dzięki pewnemu panu. I nawet nie myślcie sobie, że było przyjemnie, absolutnie nie. Jakis pan, z drugim panem i jeszcze Panią(która uspokajala tamtych dwóch) bardzo głośno dyskutowali za drzami i ja spać nie mogłam.
Ja rozumiem, chciałam nie spać przez jakiegoś pana, ale nie tego i nie w taki sposób! Zbulwersowana jestem i dlatego o tym piszę.
Nie mogę uwierzyć, że już za tydzien Yapa...tak sie na nia cieszę...ach...uwielbiam Yapy a tegoroczną to juz w ogóle polubię:)



Wraz z Emilią i cała reszta oglądałam zdjęcia z obozu...tęsknie za latem, ciepłem i tą harcerską atmosferą...tak bardzo, bardzo...tak mi sie dobrze zrobilo jak zobaczyłam te wszystkie wspomnienia...

doskonale tak.

niedziela, 2 marca 2008

Emma

Oglądaliście? Taki nudnawy, romantyczny, (słowa mi barkło) film o swatce, która na końcu naturalnie się zakochuje. Wszystko się dzieje w Anglii. Urocze widoczki, ten cudny angielski akcent, jeśli ktoś lubi takie filmy polecam:)
Piszę to a propos tych wiatrów za oknem i nieprzespanej nocy. Co ma piernik do wiatraka? Ano ma. My Urszulany dobrze wiemy, jakto jest nie spać w nocy. Zwłaszcza jeśli nie śpi się w samotności...a tak niestety jest. A co z tym wiatrem? No ja sobie myślę, że powody bezsenności mogą być dwie. Wiatr - to chyba każdy rozumie. A druga to właśnie te braki permanentne.

Apel do Marsjan - Marzec idzie to i spać się kobietom po nocach nie chce;)

sobota, 1 marca 2008

Changes

Jako entolożka jeszczeamatorka staram sie obserwowac ludzi, ich zachowanie i to co tworzą.
No i z moich spostrzeżeń wywnioskowałam, że ludzie sie zmieniają... Wszyscy-młodzi, starzy, ci w moim wieku też-głównie oni.
To niesamowite, nie będę się rozpisywac, ale cieszę się że ludzie się zmieniają. Nawet zmiany na złe sa ok, bo pozostaje we mnie nadzieja, ze mogą zmienić się w jeszcze lepszych... Pozytywne myslenie mi szkodzi? Mam nadzieję :D
Wolne piątki sa bardzo sympatyczne, w ogóle piątki bez ćwiczeń są symaptyczne:)
nie mam weny, deszcz mnie przytopił...albo coś w tym stylu.
Zajęcia na Dygasińskiego szalone, a no i o Fijałkowskiego nie pisałam...a bo tego sie opisac nie da. Mariola ma śliczny widok z okna, a może z ulicy... A jakich ma rodziców, hoho jutuble :D
Marzec zapowiada się (jak to Grzelka pisze) SŁITAŚNIE :D

:*:*