wtorek, 15 kwietnia 2008

Hipoteza ma to do siebie...

...ze jest hipotezą. A hipotezy i plany są po to, zeby je zmieniać:)
Miałam sie uczyć w czasie wolnym, ale wybrałam piknik z moją syrokomlańską rodzinką i było fan-ta-sty-cznie!!!
Emi juz opisała, ale jakby ktoś nie wchodzil na jej bloga, to wspomnę, ze jedliśmy lody(po dlugiej dyskusji nad smakiem), lezelismy sobie na kocyku, grzaliśmy sie, robiliśmy krakowskie zdjęcia...
Złapał nas deszcz, a ze ja rosnąć nie chcę to uciekliśmy pod most Dębnicki i tam kontynuowalismy zabawę w duże dzieci(ja w małe). Potem był już shau ciau na wałach i pełno PYSZNEJ zabawy :D
I kupiłam sobie sukienkę. Emi kiedys zrobi mi sesję to zobaczycie mnie w sukience;)
I przemeblowanie na Syrokomli nastąpiło. Strasznie duzo się dzieje...

Właśnie sobie uświadomiłam, ze o Gorcach nic nie pisalam. W niebie byłam i bylo niebiańsko. Za to niebo dziękuję Zuzi(bardzo, bo siusiała ze mną przy niedźwiedziu), Dominikowi, Bajboczkowi słodkiemu naszemu i Panu Srokowskiemu:*
Za tydzień, a wlaściwie za 3 dni znów w Gorce. Nioch nioch :D

No to już :*

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Jej,ale ładne zdjęcie :) :*
Pan Srokowski