Kraków zamienił się na tydzień w miasto studenckie, to wszyscy wiemy. Dzięki temu polubiłam to miasto:)
Koncerty juwenaliowe są jak wielkie pikniki. Wszyscy wydają się znać i bez problemu można bawić sie ze wszystkimi.
Wtorkowe Vavamuffin a dla mnie przede wszystkim East West Rockers naturalnie zawładnęli moim sercem. Środa...yyy...a tak, impreza etnoloska na Ruczaju :)
W czwartek był Nowy Sącz i cudowny wprost skansen. Polecam odwiedziny wszystkim, którzy lubią stare chatki, dworki, zapach skansenu i spróchniałego drewna. Po powrocie sił straczyło mi tylko na zakupy w ciuchlandzie:)
Piątek od rana spedzony z ekipą szaloną jak sanki w maju :D Juwenalia pełna parą. Kolorowód pełen na prawdę kolorowych ludzi. Odwiedziny w prezentkach, Nowy Kuzyn, wszystko w pędzie i tłumie studentów.
Po południu zaczęło się od Skangura - suuuper zespół i suuuper skakanie w trawie. Spotkanie z Pawełkiem i w ogóle na Bloniach cudnie było. Potem Ira. Wieczorem Krywań. Znów wyskakałam się jak szalona i bardzo mi się podobał ich koncert. Są zabawni i powalający.
Potem jak juz padłam do łózka tak wstalam rano i koniec.
Juwenalia sa fajne, każdy Wam to powie.
A kto nie skacze, ten z AGH :P
:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz